San Marino w jeden dzień

San Marino
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

To miejsce na mapie Włoch długo czekało na swoją kolej. Na temat San Marino słyszałam tyle samo dobrych rzeczy co złych. W zeszłym roku koniec końców postanowiłam na własnej skórze przekonać się jak tam jest, tym samym wyrobić własne zdanie na temat tego państwa – miasta.

DSC_5250

 

Pamiętam jak dziś, początek września, a mimo to San Marino przywitało mnie deszczem i przeszywającym chłodem. Nisko zawieszone chmury i mgła znakomicie przysłaniały cały krajobraz. Nie miałam szans na ochy i achy, które zapewne pojawiłyby się gdyby w oddali moim oczom ukazało się Morze Adriatyckie. Wzięłam zatem mapę do ręki i ruszyłam ciasnymi uliczkami miasta.

DSC_5319

Kilka faktów

San Marino uważane jest za najstarszą republikę świata, utworzone w 301 roku przez świętego Marinusa. Oprócz Watykanu jest to jedyne państwo w Europie stanowiące enklawę. Jednocześnie jest to jedno z najmniejszych państw w całej Europie. To miasto-państwo położone jest na górzystym terenie z najwyższym szczytem Monte Titano. Graniczy z regionem Marche i Emilia Romania.

 

Co zobaczyć

San Marino jest idealnym miejscem na jednodniowy wypad w stylu slow. Jak na niewielkie państwo-miasto nie może narzekać na ilość atrakcji. To miejsce zarówno dla lubiących zwiedzanie chodząc od punktu do punktu  jak i zwolenników długich pieszych wycieczek. Ja z uwagi na paskudny wiatr i co chwilę kapiący deszcz postanowiłam wyjątkowo należeć do tej pierwszej grupy turystów ( choć jak wiecie nie jest to mój ulubiony sposób na zwiedzanie) po czym ruszyć dalej w poszukiwaniu włoskiego słońca.

DSC_5365

DSC_5299

DSC_5305

 

Już z drogi między jedną chmurą a drugą moim oczom ukazał się piękny widok. Jak się pewnie domyślacie były to trzy potężne zamki – fortece połączone ze sobą murami obronnymi. Symbol San Marino. Nie powiem, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Wyglądały bardzo dumnie i dostojnie. Nic więc dziwnego, że zostawiając auto na parkingu od razu skierowałam się w ich kierunku. Przeszłam całą trasę łączącą zamki na wierzchołkach góry Titano. La Rocca o Guaita została zbudowana w XI wieku. Z górującej nad zamkiem wierzy doskonale widać pięcioboczne wieże dwóch pozostałych fortyfikacji zbudowanych w XIII wieku ( La Cesta o Fratta oraz Montale).  Dodatkową atrakcją dla zwiedzających jest Muzeum Starej Broni, które mieści się w La Cesta o Fratta.

DSC_5412

DSC_5430

DSC_5433

DSC_5440

DSC_5411

W między czasie deszcz trochę ustąpił więc już bez parasola postanowiłam zejść do miasteczka, żeby zobaczyć co jeszcze ma do zaoferowania swoim turystom San Marino.

Na uwagę na pewno zasługuje katedra autorstwa bolońskiego architekta Antonio Serra poświęcona św. Marino. W jej wnętrzu po prawej stronie w srebrnej urnie znajdują się prochy św. Marino.  Opuszczając mury kościoła swoje kroki skierowałam w stronę Piazza della Liberta przy którym mieści się ratusz Palazzo Pubblico oraz siedziba rządu republiki. Fasada ratuszu zdobiona jest herbami dziewięciu zamków wchodzących w skład republiki. Nad środkowym łukiem arkady znajduje się kartusz z herbami San Marino, zaś na wysokości półpiętra, w prawym narożniku budynku umieszczona jest brązowa statuetka przedstawiającego św. Marino. Kiedy już skończyłam podziwiać okolice Piazza della Liberta, postanowiłam powoli kierować się w stronę parkingu, zaglądając ukradkiem jeszcze w niewielkie uliczki w nadziei, że zobaczę coś ciekawego czego nie było na mapie. No i właśnie… tu był problem. Owszem zabytkowe fortyfikacje, baszty, muzea czy kościoły przykuwały moją uwagę, ale ja szukałam czegoś ekstra. Nie wiem, może moja wybujała wyobraźnia stworzyła sobie obraz San Marino, który nie istnieje i stąd te lekkie rozczarowanie.

DSC_5344

DSC_5475

DSC_5505

DSC_5338

Prawdziwe zniechęcenie , choć nie wiem czy to nie za ostre słowo, może  bardziej zdziwienie wywołało u mnie coś zupełnie innego.

Przed podróżą do San Marino dużo słyszałam o licznych butikach z markowymi ciuchami, tańszymi perfumami i napojami wyskokowymi. Przyznaję, tylu sklepów z mydłem i powidłem na metr kwadratowy dawno nie spotkałam. Może jestem uprzedzona, może źle oceniam sytuację, ale miałam duże wątpliwości czy naprawdę w każdym sklepie sprzedawane były oryginalne produkty a nie zwyczajne podróbki. Dlaczego? Miałam wrażenie, że często te rzeczy były niechlujnie wyeksponowane, niejednokrotnie zakurzone! Dziwiły mnie turystki z Rosji, które z każdego sklepu wychodziły z wielkimi siatami zakupów. Czasem aż mnie kusiło żeby zapytać co one kupują i dlaczego w takich ilościach. Na handel? Prezenty dla rodziny? Nie wiem. Mam wrażenie, że tamtejsze sklepy ewidentnie nastawione są na klientelę rosyjską. Pamiętam jak chciałam kupić magnesy na lodówkę z akcentem San Marino. O rany, ile ja się naszukałam! Magnesów z miniaturką piwa, papieru toaletowego(!!!), kawy, makaronu, wędlin, ketchupu itp. pod dostatkiem. Zaś tych z akcentem San Marino jak na lekarstwo. Już nie wspomnę o witrynach sklepów z alkoholem, które reklamowały piwa z etykietami podobizn Hitlera, Stalinem, Che Guevary i itp. Okropieństwo. Może i to wszystko tańsze niż w innej części Włoch ale czy na pewno wszystko warte swojej ceny?

To samo dotyczyło miejsc w których miałabym ochotę usiąść, zjeść dobry posiłek i trochę się ogrzać. Fast foodów pod dostatkiem. Miejsca w którym można zjeść coś dobrego, zdrowego, w przyjaznej atmosferze? Nie znalazłam.

Ale, żeby nie było, że usługi w San Marino takie be i niedobre! Było coś taniego co BARDZO mi się podobało! To paliwo! Poniżej 4 euro! Zatankowałam pod sam korek.

Podsumowując

Do San Marino szybko nie wrócę. Wrażeń starczy mi na kilka najbliższych lat. Może to ta pogoda, może te sklepy z zakurzonymi bibelotami, może brak fajnego miejsca do którego chciałabym wrócić na pyszne jedzenie, a może zwyczajnie nie przypadło mi do gustu.  

Czy zatem warto pisać San Marino na swoją listę „must see”?  Zdecydowanie TAK!

Jedźcie, zobaczycie, sami wydacie opinię. A nuż spodoba Wam się na tyle, że chętnie będziecie tam wracać przy każdej nadarzającej się okazji. W końcu ilu ludzi tyle opinii.

 

Podobał Ci się tekst? Będzie mi miło jeśli podzielisz się nim z przyjaciółmi lub zostawisz krótki komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, dla mnie cenna wskazówka. Bądźmy w kontakcie, polub Włochy okiem blondynki na Facebooku i bądź na bieżąco. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje.

Pozdrawiam

Kasia

 

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×