Neapol da się lubić

Neapol
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Agnieszkę poznałam dzięki jej Przypadkom neapolitańskim. Rok temu zaproponowałam jej wpis gościnny o miejscach w Neapolu poza szlakiem i ku mojej wielkiej radości zgodziła się. Oczywiście nasłuchałam się jak to się stresuje i że nie wie czy da radę napisać coś sensownego, ale ja wiedziałam, że będzie dobrze i tak też wyszło. Jeśli przegapiliście ten wpis zapraszam tu. Od tamtej pory jesteśmy w kontakcie i tak powstał pomysł na fajną, babską rozmowę o Neapolu, o tym jak tam się żyje, o mitach na temat miasta, o ciekawych miejscach… zresztą zobaczcie sami. 

Neapol - Agnieszka

Jakie były Twoje odczucia kiedy pierwszy raz odwiedziłaś Neapol? Czy już wtedy wiedziałaś, że to będzie Twój drugi dom?

Moja pierwsza wizyta w Neapolu wywołała we mnie zupełnie skrajne uczucia. Do tej pory to miasto tak na mnie działa, tylko że na przestrzeni tych kilku lat kontury stały się wyraźniejsze. Pamiętam kiedy pierwszy raz wysiadłam z pociągu przy Piazza Garibaldi. Zadałam sobie wtedy pytanie: co ja tu robię!? Nie wiedziałam zupełnie nic o Neapolu. Nieoczekiwanie zostałam pochłonięta przez zdecydowanie mało pozytywny CHAOS. Wszechobecne góry śmieci tylko potęgowały we mnie negatywne uczucia. W tym czasie Neapol borykał się z problemem wywozu nieczystości. Do kompletu byli rodzice Fabio, którzy swoją wymuszoną wtedy uprzejmością starali się ukryć zupełny brak zaufania. Usilnie próbowali zrozumieć po co przyjechałam, bo zdanie na temat Polek mieli już wyrobione i było ono zwyczajnie złe. Ale pierwsze negatywne wrażenia zostały szybko przyćmione. Miłość potrafi działać cuda. A ja zakochałam się wtedy w Pozzuoli, Posillipo, Mergellinie i Zatoce Neapolitańskiej. Zjadłam po raz pierwszy najlepszą na świecie pizzę. Poznałam fantastycznych ludzi. A z chaosu zaczęłam bardziej żartować niż brać do siebie to co się wokół mnie działo. Przez myśl mi wtedy nie przeszło, że to miejsce, tak fascynujące choć zupełnie mi obce, stanie się kiedyś moją codziennością. Nie wspominając o tym, że mając 11 czy 12 lat rodzicie wysłali mnie na kolonie do Włoch i to było największe rozczarowanie jakie mogłam sobie wyobrazić. Latami zarzekałam się, że nigdy nie wrócę na Półwysep Apeniński. Jak widać los lubi płatać figla.

No tak, ale poznałaś w Polsce Fabio – neapolitańczyka z którym, byłaś 2 lata w związku na odległość. To nie mogło trwać wiecznie. Kiedy zdecydowaliście, że to właśnie Neapol będzie Waszym wspólnym domem?

Decyzja o mojej przeprowadzce do Neapolu była bardzo spontaniczna i totalnie szalona, ale kiedy ją podjęłam poczułam dużą ulgę. Jeśli zaczęłabym specjalizację w Polsce oznaczałoby to koniec związku z Fabio. Byliśmy już zmęczeni życiem na odległość. Wtedy nie odważyłabym się prosić go żeby przyjechał na stałe do Polski. On też nie wychodził z taką inicjatywą. Oboje wiedzieliśmy, że byłby to nietrafiony pomysł. Chyba nie bardzo zdawałam sobie wtedy sprawę z tego co robię. Przed wyjazdem zajęta byłam procedurą uznania mojego dyplomu we Włoszech i załatwianiem ostatnich spraw w Polsce, tak że nie miałam czasu żeby myśleć o tym co mnie czeka. Pamiętam tylko, że ruszałam z przeświadczeniem, że w Neapolu zatrzymam się maksymalnie na rok. Planowałam zdawać egzaminy na specjalizację w Toskanii i tam ewentualnie mieliśmy się z Fabio przenieść. Jeśli nie udałoby mi się dostać na specjalizację, miałam wrócić do Polski. Ostatecznie nie zrealizowałam żadnej z tych wersji.

Neapol

Czy od początku potrafiłaś odnaleźć się w nowym miejscu tak innym od Częstochowy – miasta w którym się wychowywałaś?

Pierwsze miesiące w Neapolu były dla mnie trudne. Po pierwsze dlatego, że musiałam zamieszkać u rodziców Fabio, którzy dali mi wtedy mocno popalić. Dziś jestem pełna podziwu dla siebie, że tyle czasu wytrzymałam z nimi pod jednym dachem. I jestem bardzo szczęśliwa, że obecnie nasze relacje są więcej niż poprawne. Ale wtedy nie mieliśmy z Fabio możliwości wynajęcia mieszkania. On kończył jeszcze studia. Ja nie znałam języka na tyle, żeby móc znaleźć stałą pracę. Dorabiałam sprzątając mieszkania. Dużo czasu spędzałam w bibliotece ucząc się do egzaminów. Zmagałam się z niefunkcjonującą biurokracją i komunikacją miejską. Było to jak walka z wiatrakami. Ale nie poddawałam się. Powoli poznawałam miasto i uczyłam się w nim poruszać. Po niespełna roku zaczęłam pracę w swoim zawodzie – lekarza co dało mi pełną niezależność.

Jacy tak naprawdę są Neapolitańczycy?

Wbrew pozorom to trudne pytanie. Generalizując moje obserwacje i doświadczenia mogę powiedzieć, że Neapolitańczycy są uprzejmi, pomocni i  towarzyscy; pewni siebie i swoich racji; są hałaśliwi, wścibscy, gadatliwi i bezpośredni; są dumni ze swojego pochodzenia; uwielbiają jeść i spędzać jak najwięcej czasu przy stole, potrafią godzinami rozmawiać o kuchni i gotowaniu; omijają wszelkie reguły i są w tym prawdziwymi mistrzami; są kłótliwi i porywczy, nie boją się walczyć o swoje; są niepunktualni i często niesłowni; są bardzo rodzinni i dużą wagę przywiązują do tradycji; są nieodpowiedzialni i nieprzewidywalni; są bardzo kreatywni i spontaniczni. Mogłabym wymieniać dalej, ale i tak nie oddałoby to w pełni ich prawdziwej natury, która nie jest jednolita. Ja tak naprawdę cały czas staram się zrozumieć jacy tak naprawdę są Neapolitańczycy.

Za co najbardziej lubisz to miasto, a co Ci w nim przeszkadza. Jest coś czego szczególnie w nim nie tolerujesz?

Uwielbiam Neapol bo daje mi poczucie niekończącej się przygody. Jego historia i kultura są fascynujące. To miejsce przesiąknięte ezoteryką, nieoczywiste. Potrzeba sporo czasu i wytrwałości, a często trzeba zdać się na przypadek żeby odkryć ukryte w nim skarby, miejsca jedyne w swoim rodzaju. Uwielbiam Neapol za jego niejednorodność. Każda jego dzielnica jest inna, każda ma do zaoferowania zupełnie coś innego. Uwielbiam błądzić bez końca po jego ulicach i poznawać nowe miejsca. Uwielbiam Neapol za jego widoki, za bliskość morza i gór. Uwielbiam Wezuwiusza i jego majestat. Uwielbiam neapolitańską kuchnię, tutejsze smaki i zapachy. I chyba zupełnie podświadomie uwielbiam neapolitański chaos, bo kiedy w sierpniu miasto się wyludnia czuję ogromny dyskomfort. Chociaż na co dzień zakorkowane ulice, nieprzestrzeganie zasad, hałas klaksonów i krzyki ludzi doprowadzają mnie często do szału. Nie toleruję braku szacunku, który objawia się szczególnie na drogach. Wymuszanie pierwszeństwa, jazda pod prąd czy na czerwonym świetle, parkowanie gdzie popadnie, tworzenie z drogi dwupasmowej trzypasmową i cała masa innych „genialnych” egoistycznych pomysłów często zmuszają mnie to powiedzenia wprost komuś co o nim myślę. A wtedy nie są to miłe słowa. Fakt jest taki, że mi tylko trochę ulży, a kierowca źle zaparkowanego samochodu przesunie go o pół centymetra żebym mogła przecisnąć się ocierając się o jego lusterko. Nie toleruję dramatycznie funkcjonującej komunikacji miejskiej, niekompetentnych urzędników i obskurnych urzędów. Do tej pory nie radzę sobie z ignorancją wielu Neapolitańczyków. Niestety myślę, że to właśnie z nią wiąże się wiele problemów, z którymi boryka się Neapol. Za inne odpowiada Kamorra, której też nie toleruję. Oj sporo tego, wyjdzie na to że jestem nietolerancyjna. Ale ciężko mi zapomnieć ile mojego czasu w sposób bezczelny ukradł mi Neapol. Tylko że jemu można wybaczyć wiele, kiedyś może wszystko. Chociaż na chwilę, żeby iść na kawę, albo zjeść pizzę i popatrzeć na Zatokę.

Masz swoje ulubione miejsca w Neapolu, które chętnie odwiedzasz w wolnej chwili?

Takich miejsc mam w Neapolu całą masę, w którąkolwiek stronę bym się nie skierowała dotrę do miejsca, które uwielbiam. Ogromnym sentymentem darzę Parco della Tomba di Virgillio w Mergellinie. Odkryłam je przypadkowo niedługo po mojej przeprowadzce do Neapolu i często chowałam się tam przed wszechobecnym chaosem. To niewielki, bardzo przytulny i zadbany park, gdzie znajduje się grobowiec Wergiliusza, i z którego widok na Zatokę Neapolitańską zapiera dech w piersiach. Bardzo też lubię błądzić po uliczkach Centro Storico, ale wybieram zwykle te boczne, w które turyści nie wiedzieć czemu nie skręcają. Polubiłam też spacerować po Quartieri Spagnoli, ale dopiero po jakimś czasie w związku z nieprzyjemną przygodą, która mnie tam kiedyś spotkała. I od niedawna odkrywam i powoli zakochuję się w Rione Sanita’. To są te miejsca gdzie można poczuć tętno miasta. Zobaczyć jak żyją Neapolitańczycy, zajrzeć przez otwarte drzwi do ich mieszkań i poczuć zapach tradycyjnej kuchni, kupić warzywa i owoce na ulicznym straganie, przekąsić pyszną pizzettę. Lubię czasami pojechać do Eremu Camaldoli, trochę się wyciszyć, przejść się na tamtejszy taras widokowy. Często odwiedzam też Pozzuoli, niewielkie miasto pod Neapolem, z pięknym nadmorskim bulwarem i przytulnym portem. Jest też i molo w Bagnoli, park w Posillipo, place w Vomero, zastawione straganami ulice w Mercato. Każda z tych dzielnic jest inna i każda mnie fascynuje. A czasem zwyczajnie lubię przejść się po mojej Pianurze. Obserwuję wtedy ludzi, przysłuchuję się ich  neapolitańskim rozmowom, często przypadkiem spotkam kogoś znajomego, pójdziemy razem na kawę.

Neapol

Jak myślisz w czym tkwi magia tego miasta, że tak chętnie odwiedzane jest przez turystów z całego świata?

Wiesz co, myślę że dla turysty podróż do Neapolu to trochę jak przeniesienie się w czasie. A to już samo w sobie jest magiczne. Europejskie metropolie ciągle się rozwijają, przystosowują się jak mogą do naszych wymagań.  W ten sposób zatracają często swój niepowtarzalny charakter. Neapol taki nie jest. Nie zważając na to co dzieje się na zewnątrz, czas płynie tu swoim leniwym rytmem. A prawdziwy klimat południa Włoch czuć tu na każdym kroku. Pranie rozwieszone między kamienicami, owoce i warzywa sprzedawane z trójkołowych Piaggio, czteroosobowa rodzina z psem pędząca na skuterze, godzinna kolejka do pizzerii, panie przechadzające się w szlafrokach po ulicach starówki, dzieciaki rozgrywające mecz piłki nożnej pod nogami przechodniów, porywczość i spontaniczność Neapolitańczyków, to wszystko i jeszcze więcej kształtuje niepowtarzalność tego miejsca. Nie zapominając oczywiście o Wezuwiuszu. A do tego dochodzi historia Neapolu, której odbiciem są fascynujące zabytki. Każda cegła przesiąknięta jest kulturą i tradycją tego miasta. Widać i słychać to na każdym kroku, bo tutejsza sztuka i muzyka dobrze wiedzą jak podziałać na nasze zmysły. A dowodem na to, że magia działa jest fakt, że wiele osób chce tu wracać i wraca. Już niekoniecznie jako turysta. Ale z ogromną chęcią i potrzebą bycia tu i teraz, oddychania tym miejscem, chłonięcia jego chaosu. Nie ogranicza się tylko do odhaczenia Neapolu na liście miejsc do zobaczenia.

Gdybyś mogła polecić kilka miejsc które warto odwiedzić w Neapolu, a o których nie przeczytamy w przewodnikach to co by to było?

Nie wiem dokładnie co polecają przewodniki, bo nigdy się na nich nie opierałam zwiedzając Neapol. Jednak obserwując kłęby turystów przy niektórych zabytkach i ich brak przy innych, mogę się domyślać czego w nich brakuje. A zacznę od mojego ulubionego, wspomnianego już Parco della Tomba di Virgilio w Mergellinie.

Kolejnym szalenie interesującym miejscem jest Park Archeologiczny Pausilypon w Posillipo. To pokaźna rezydencja jednego z rzymskich ekwitów. Część budynków została zatopiona przez wody Zatoki, ale nic straconego bo Park dysponuje łódkami z przeszklonym dnem. Do rezydencji prowadzi ogromna grota Seiana.

Warte zobaczenia jest też Pozzuoli. Nie tylko ze względu na piękne widoki. To miejsce przepełnione rzymską historią, a dowody tego spotyka się tam na każdym kroku. Okazałe amfiteatry i świątynie wśród nowożytnej zabudowy robią wrażenie. A skoro Pozzuoli to nie może zabraknąć wizyty w wulkanie Solfatara. Porusza zmysły, a szczególnie ten węchu.

Nie oddalając się specjalnie od ścisłego centrum Neapolu godna polecenia jest wizyta w Rione Sanita’. Sacrum i profanum przenikają się tutaj wzajemnie co widać na Cmentarzu Fontanelle. Z biedy wyłania się bogactwo na co dowodem są Palazzo Spagnolo i Palazzo Sanfelice. A to jeszcze nie wszystko.

Parco della Tomba di Virgilio

A jakie Twoim zdaniem są najgorsze, nieprawdziwe mity na temat Neapolu?

W pamięci ludzi utknęły, tak chętnie pokazywane w serwisach informacyjnych na całym świecie, ulice Neapolu tonące w górach śmieci. Neapolitańczykom przypięto łatkę brudnych, mimo że oni z całą tą sytuacją nie mieli nic wspólnego. Wszystkiego winna była Kamorra. Niestety ciągnie się za stolicą Kampanii opinia miasta brudnego i zaśmieconego. Problem wywozu nieczystości już dawno został rozwiązany i nie widzę, aby zanieczyszczenie przestrzeni miejskiej Neapolu odbiegało specjalnie od innych włoskich metropolii. Wiele osób żyje w przeświadczeniu, że Neapol to mafia i za żadne skarby nie chce tu przyjechać. Inni, którzy ten stereotyp traktują jako atrakcję miasta, czują ogromne rozczarowanie. Kamorry zwyczajnie tutaj nie widać. Nie stanowi żadnego zagrożenia dla turysty czy przeciętnego mieszkańca. Wystarczy wystrzegać się jakichkolwiek podejrzanych kontaktów. Miałam kiedyś możliwość pracowania w więzieniu z bossami Kamorry. Wahałam się długo, bo mogłoby to być ciekawe doświadczenie, ale nie żałuję że się nie zdecydowałam. W każdym razie, życie to nie serial , a Neapol to nie mafia. Nikt nie spaceruje tutaj po mieście z pistoletem wciśniętym za pasek od spodni.

Aha, i jeszcze jedno. W Neapolu kradną i doświadczyłam tego na własnej skórze. Ale kradną też w Rzymie, Mediolanie czy Florencji. A co ciekawe nawet w Częstochowie co też mogę potwierdzić. Także opinie o tym, że Neapol jest niebezpieczny są bardzo niesprawiedliwe. Wystarczy trzymać wszystko w garści, nie obwieszać się złotem i po zmroku unikać poniektórych miejsc. Dokładnie tak samo jak w każdym innym mieście.

Tak na koniec. Masz może jakaś złotą radę dla czytelników jak zwiedzać Neapol?

Zdaję sobie sprawę z tego, że Neapol nie jest łatwy do zwiedzania. Turystyczna promocja miasta praktycznie nie istnieje, brak tu wytyczonych tras, zabytki są słabo opisane. Komunikacja miejska również nie zachęca do oddalania się od centrum. Ale wtedy warto wyrwać się ze schematu przewodnika turystycznego, zdać się poniekąd na los i chłonąć to miasto pełną piersią. Skręćcie w ulicę, o której przewodnik nie wspominał. Pytajcie mieszkańców o drogę czy jakąkolwiek pomoc. Nawet jeśli odpowiedzą Wam po neapolitańsku, zrobią to tak, że zrozumiecie. Kiedy czekacie na autobus, bądźcie cierpliwi bo kiedyś na pewno przyjedzie. A jeśli nie zdążycie dojechać na miejsce przed zamknięciem muzeum, zobaczycie je następnym razem. Jednorazowy weekendowy wyjazd z listą kościołów i pałaców „do zaliczenia” może trochę rozczarować. W Neapolu nie wolno się spieszyć i okazywać zniecierpliwienia. Tu trzeba przyjąć jego zasady, nawet jeśli są tak różne od naszych.

Agnieszka, bardzo dziękuję za poświęcony czas oraz miłą i rzeczową rozmowę.

Myślę, że z Agnieszką na blogu spotkamy się jeszcze nie raz. Z racji swojego zawodu, chęci dalszego rozwoju i podnoszenia kwalifikacji jakiś czas temu rozpoczęła rezydenturę na Oddziale Radioterapii w szpitalu w L’Aquila więc tematów nie będzie brakować.

Podobał Ci się tekst? Będzie mi miło jeśli podzielisz się nim z przyjaciółmi lub zostawisz krótki komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, dla mnie cenna wskazówka. Bądźmy w kontakcie, polub Włochy okiem blondynki na Facebooku i bądź na bieżąco. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje.

Pozdrawiam

Kasia

Print Friendly

12 przemyśleń na temat “Neapol da się lubić”

  1. ~Kasia pisze:

    Bardzo dużo emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Bardzo odważna i uparta kobieta. Podziwiam szczerze, a może rzeczywiście kiedyś się skuszę na wizytę w Neapolu, tak na spokojnie to dwa tygodnie może wystarczy :)

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      Polecam :) Neapol zyskuje przy bliższym poznaniu :)

  2. ~Goga pisze:

    Bardzo fajny wywiad, dużo się dowiedziałam :) Lubię takie historie, są bardzo życiowe! Czy to będzie cykl na blogu? :) Podobają mi się też nazwy włoskie np. Piazza Garibaldi to brzmi bardzo zachęcająco :)

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      Tak, będę chciała zrobić z tego cykl, nie tylko o Neapolu ale o innych ciekawych miejscach we Włoszech :)

  3. „Wszechobecne góry śmieci tylko potęgowały we mnie negatywne uczucia.”

    Ech, też mam teraz takie skojarzenia, kiedy słyszę nazwę tego miasta.
    Całe wieki historii, a jedna zawalona sprawa (śmieci) – i paskudna opinia idzie w świat.

    Napisałaś, że Neapol to miasto przesiąknięte ezoteryką (a nie chodziło o egzotykę?).

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      To prawda, sama przed wyjazdem do Neapolu miałam wizję góry śmieci i mafii na każdym rogu. Nic bardziej mylnego :) Ps. Myślę, że Agnieszka celowo użyła słowa ezoteryka :) Pozdrawiam

  4. Gratuluję odwagi! Neapol piękny, wart odwiedzenia.

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      To prawda :)

  5. ~Ewa pisze:

    Bardzo ciekawy wywiad! A Neapol jest ciągle na mojej liście do odwiedzenia :)

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      Dziękuję :) Neapol czeka na Ciebie cierpliwie :)

  6. oj da się lubić da. I ta ich pizza na dowolnym piazza :-) Babska rozmowa była bardzo interesująca.

    1. wlochyokiemblondynki pisze:

      Dziękuję :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×